jregulski_frdl_prelekcja-612a9a40
Ostatnio pojawiły się rozmaite artykuły i opinie w sprawie likwidacji straży miejskich. Są nielubiane, czemu trudno się dziwić. Jednak część krytyki skierowanej przeciw nim budzi wątpliwości. Warto przypomnieć, dlaczego straże zostały wprowadzone już w pierwszym etapie odbudowy samorządu. W ustawie jest powiedziane, że władze gmin odpowiadają za ład i porządek. Trzeba było dać im jakieś narzędzie. Policja była (i niestety jest nadal) bardzo scentralizowana. Uważaliśmy, że powinna ona zostać  zdecentralizowana. Naszym wzorem były te państwa, gdzie istnieje policja lokalna. Uważaliśmy, że w Polsce należy ją utworzyć, przekazując wszystkich dzielnicowych władzom lokalnym. Policja państwowa powinna być ograniczona do służb specjalnych. Natomiast dzielnicowymi nie powinien rządzić komendant główny z Warszawy, ale miejscowy wójt. Liczyliśmy, że stworzenie straży miejskich będzie pierwszym krokiem. W przyszłości miały się one połączyć właśnie z dzielnicowymi w jedną policję lokalną podporządkowaną władzom samorządowym. Pamiętam, że w 1990 roku, zostałem zaproszony na oficjalną wizytę w Szwajcarii. Zawieziono mnie również do małej górskiej wioski, stanowiącej odrębną gminę. Miejscowy mer zatrudniał siedem i pół etatów w gminie. Byłem zaskoczony i zapytałem czy jest nimi w stanie załatwić wszystkie sprawy. Odpowiedział, że tak. Prowadzi nawet urząd stanu cywilnego. „Ale policji to już Pan nie ma?” – zapytałem. „Oczywiście, mam policjanta, który pilnuje porządku” – odpowiedział. To jeszcze bardziej mnie zaskoczyło, bo przecież w tej wiosce to dużo do roboty policyjnej on nie miał. „Ale on wykonuje też wiele innych czynności. Sprawdza czystość, robi odczyty z wodomiarów. A jak coś się stanie to telefonuje po specjalistyczną ekipę. Przyjeżdżają w piętnaście minut.” W Ameryce funkcjonuje zagadka: jak odróżnić policjanta z policji lokalnej, od tego z federalnej? Wystarczy rzucić na ulicy papierek. Ten lokalny go podniesie i wrzuci do śmietnika. Federalny – nigdy. Odporność policji na zmiany była jednak jak ze skały. Przyjmowano dofinansowania ze strony samorządów, ale na żadne zmiany się nie godzono. Następną próbę podjęto przy okazji stworzenia powiatów. Ustalono, że lokalna policja będzie finansowana z budżetów powiatowych, co dawało możliwość staroście wglądu w wewnętrzne sprawy policji. Rząd SLD natychmiast przywrócił dawny system. Wara od policji. I tak już zostało. Czy obecne straże miejskie wymagają zmian? Na pewno tak. Czy straże miejskie są potrzebne? Nie wiem. To przede wszystkim zależy od tego, czym jest i czym będzie w przyszłości lokalna policja. Czy będzie ona rzeczywistą służbą na rzecz obywateli? Czy będzie ona zapewniać codzienne bezpieczeństwo i porządek?  Czy policjant podniesie papierek na ulicy? Utrzymanie ładu i bezpieczeństwa to zadania własne władz samorządowych. Ale czy burmistrzowie mają narzędzia, aby je realizować?  Czy obecna praktyka dofinansowywania policji z budżetów lokalnych to właściwa droga?  A może tylko jakaś nieformalna, ratunkowa proteza? Od odpowiedzi na te pytania nie uciekniemy, szczególnie że agresja na naszych ulicach nie ustępuje, a nawet się rozwija wraz z natężeniem ruchów faszyzujących, które uzurpują sobie prawo do narzucania siłą swych poglądów.